Po co to wszystko ?

W dniu wczorajszym probowano odgrzebywac stare smieci (smieci ! Najlepsze okreslenie tego o czym dalej napisze, smieci,nikomu nie potrzebne,gnijace odpadki !)
Na chwilke, po poludniu, na portalu gazeta.pl pokazala sie informacja o prawdopodobnej emisji za kilka dni, na jednym z festiwali filmowych, „slawnego” filmu Henryka Dederki „Witajcie w zyciu”
Moje pytanie jest proste: w czyim to lezy interesie i kto na tym zyskuje. Nie ukrywam,z niesmakiem spojrzalem na te wiadomosc. Od razu przebiegla mi mysl – znowu te same zepsute, cuchnace flaki po 12 latach ? Ilez mozna ?!
Cale szczescie,w przeciwienstwie do 12 lat wstecz, dzisiaj mamy internet i … Mozliwosc komentowania kazdego artykulu. Na forum od razu zrobilo sie goraco. Jak to zwykle w takich momentach bywa, powstaly 2 obozy: zwolennikow i przeciwnikow. Gdyby komentujacych postawic na przeciw siebie w „realu” doszloby zapewne do krwawej jatki. Ale … Pojawil sie watek na forum, od razu przykuwajacy moja uwage. Nie jestem w stanie teraz zacytowac wypowiedzi,lecz kontekst byl jasny. Otoz, podobno pan Gwizdala,producent filmu,startujacy do jakiejs tam nagrody musial zdobyc jakies punkty,aby moc po te nagrode siegnac. NAdmienie,ze kompletnie nie znam sie ani na branzy filmowej,tym bardziej na systemie nagrod obowiazujacym na festiwalach,dlatego moja wypowiedz sprowadza sie do komentarza wypowiedzi na forum. Ok,wiec sytuacja ma sie tak: producent chce siegnac po nagrode,brakuje mu punktow,nie nakreci w ciagu kilku dni filmu (do festiwalu pozostalo chyba 2 dni ?), wiec wyciaga fast food by zapelnic zoladek jury. Przyznacie, ze prawdziwosc mojego wywodu jest wysoce prawdopodobna. Ktorys z innych forumowiczow rzucil mysl, by moze nakrecic o Panu Gwizdale film i przyjrzec sie jego zyciorysowi i tego co zrobil. Nie znam wogole tego goscia,nawet nie wiem jak wyglada wiec nie wiem czy jest uczciwy czy nie. Sadzac po obrazie jaki nakrecil, z jego uczciwoscia jest na bakier. ALe coz – z czegos jesc chleb trzeba ! Sam Pan producent filmu manipulujac (jak to bywa w swiecie mediow) twierdzi ze film ten jest historycznym dzielem. Czy jest historycznym dzielem to moze zostawmy ocenie nastepnym pokoleniom za kilkadziesiat lat. To tak jakbym ja teraz napisal,ze post ktory wlasnie czytasz jest postem ktory zmieni bieg histori – bzdura,prawda ?
Jest takze inny aspekt. Kazdy jesli tylko chce moze obejrzec sobie ten film w sieci. Po co wiec naglasniac sprawe po raz kolejny. A moze Panowie Dederko i Gwizdala maja juz pustke w glowie,nie potrafia juz niczego madrego nakrecic i dlatego probuja odgrzac stare pierogi.
A moze kilka firm produkujacych produkty konkurencyjne dla produktow firmy „A” w czasach kryzysu stracilo na obrotach ? Moze znowu ktos zaplacil producentom filmu by ratowac swoja dupe na rynku ? Dobrze wiadomo ze korporacja „A” odbudowala ze zdwojona sila swoja pozycje na rynku polskim. Jej produkty kupuje coraz wiecej ludzi, czym samym nie kupuja produktow innych firm. WIemy,wielokrotnie z wlasnego doswiadczenia, ze „A” produkuje naprawde wysokiej jakosci towar, a dzisiejszy rynek wg zasady prof. Pilzera przechodzi z ilosci w jakosc
Z drugiej strony kazdy moze obejrzec film w necie, malo tego zachecam do jego obejrzenia. Po obejrzeniu, tak jak wielu moich znajomych, bedziesz miec czytelniku prawdopodobnie wrazenie: „zmarnowany czas” Film nie wnosi nic merytorycznego, przedstawia jedynie niewlasciwy obraz kreujac zly powiew. Ludzie silni naprawde szukajacy w MLM szanse nie zwroca na niego uwagi. Ludzie, jakich tez duzo, szukajacy taniej sensacji beda sie emocjonowac ta tandeta i sami dzieki sobie zaprzepaszcza swoja szanse w MLM. Film ten bowiem,skierwany glownie na „A”, buduje jednak negatywny wizerunek calej branzy MLM. A jak coraz wiecej ludzi wie MLM staje sie jedyna realna szansa na normalne zycie.
I co zostawilem na koniec ? W tym samym dniu kiedy zaczelo byc glosno o blokadzie emisji, wyszedl kolejny numer tygodnika Wprost z obszernym 8 stronicowym raporcie o MLM,gdzie rowniez wspomina sie o firmie „A” w bardzo korzystnym swietle, jako o pionierze ktory przetarl niejako prawne szlaki. Autor raportu podajac konkretne liczby pisze o 750.000 Polakow zajmujacych sie branza MLM, niektorzy z nich czerpia nawet dochody 100.000 zl miesiecznie.
Wali to w leb „WItajcie w zyciu” z takim hukiem ze az strach ! Osmiesza i kompletnie pozbawia sensu ogladania tego filmu a tymbardziej przyjmowania za wlasciwe przedstawionych tam faktow. Panie Dederko i spolka – branza MLM dzisiaj nie liczy sobie 80.000 polakow tak jak w 1997. Ta branza to prawie milion ludzi w Polsce. Przestancie sie osmieszac i nakreccie moze lepiej wasze zyciorysy. Moze ktos bedzie chcial to obejrzec, w co mocno watpie.

W dniu wczorajszym próbowano odgrzebywać stare śmieci (śmieci ! najlepsze określenie tego o czym dalej napiszę. Śmieci, nikomu niepotrzebne, gnijące odpadki !).

Na chwilkę,  po południu, na portalu gazeta.pl pokazała sie informacja o prawdopodobnej emisji za kilka dni, na jednym z festiwali filmowych, „sławnego” filmu Henryka Dederki „Witajcie w życiu”

Moje pytanie jest proste: w czyim to leży interesie i kto na tym zyskuje ?! Nie ukrywam, z niesmakiem spojrzałem na tę wiadomość. Od razu przebiegła mi myśl – znowu te same zepsute, cuchnące flaki po 12 latach ? Ileż mozna ?!

Całe szczęście, w przeciwieństwie do 12 lat wstecz, dzisiaj mamy internet i … możliwość komentowania każdego artykułu. Na forum od razu zrobiło się gorąco. Jak to zwykle w takich momentach bywa,  powstały 2 obozy: zwolenników i przeciwników. Gdyby komentujących postawić na przeciw siebie w „realu” doszłoby zapewne do krwawej jatki.  Ale … pojawił się wątek na forum, od razu przykuwający moją uwagę. Nie jestem w stanie teraz zacytować wypowiedzi, lecz kontekst był jasny. Otóż, podobno pan Gwizdała, producent filmu, startujący do jakiejś tam nagrody musiał zdobyć jakieś punkty, aby móc po tę nagrodę sięgnąć. Nadmienię, że kompletnie nie znam się ani na branży filmowej, tym bardziej na systemie nagród obowiązującym na festiwalach, dlatego moja wypowiedź sprowadza się do komentarza wypowiedzi na forum.

Ok, więc sytuacja ma się tak: producent chce sięgnąć po nagrodę, brakuje mu punktów, nie nakręci w ciągu kilku dni filmu (do festiwalu pozostało chyba 2 dni ?), więc wyciąga fast food by zapełnić żołądek jury. Przyznacie, że prawdziwość mojego wywodu jest wysoce prawdopodobna ? Któryś z innych forumowiczów rzucił myśl, by może nakręcić o Panu Gwizdale film i przyjrzeć się jego życiorysowi i temu co zrobił. Sądząc po obrazie jaki nakręcił, z jego uczciwością jest na bakier (podstawieni aktorzy, wymyślone i poprzekręcane fakty).  Ale cóż – z czegoś jeść chleb trzeba, a nagroda przechodzi koło nosa ! Sam Pan producent filmu manipulując (jak to bywa w świecie mediów – manipulacja jest na porządku dziennym) twierdzi, że film ten jest historycznym dziełem. Czy jest historycznym dziełem to może zostawmy ocenie następnym pokoleniom za kilkadziesiąt lat. To tak jakbym ja teraz napisał, ze post który właśnie czytasz jest postem zmieniającym bieg historii – bzdura, prawda ?

Jest inny aspekt. Każdy, jeśli tylko chce, może obejrzeć ten film w sieci. Po co więc nagłaśniać sprawę po raz kolejny ? Może Panowie Dederko i Gwizdała mają już pustkę w głowie, nie potrafią już niczego mądrego nakręcić i dlatego próbują odgrzać stare pierogi.

A może kilka firm produkujących produkty konkurencyjne dla produktów firmy „A”, ale trwające cały czas przy tradycyjnej formie handlu, w czasach kryzysu straciło na obrotach ? Może znowu ktoś zapłacił producentom filmu by ratować swoją dupę na rynku ? Dobrze wiadomo, że korporacja „A” odbudowała ze zdwojoną silą swoja pozycję na rynku europejskim. Jej produkty kupuje coraz więcej ludzi, czym samym nie kupują produktów innych firm. Wiemy,wielokrotnie z własnego doświadczenia (ponad 1.000.000 Polaków zna produkty Amway), że „A” produkuje naprawdę wysokiej jakości towar, a dzisiejszy rynek wg zasady prof. Pilzera przechodzi z ilości w jakość

Z drugiej strony, każdy może obejrzeć film w necie, mało tego, zachęcam do jego obejrzenia. Po obejrzeniu, tak jak wielu moich znajomych, będziesz mieć prawdopodobnie wrażenie: „zmarnowany czas”. Film nie wnosi nic merytorycznego, przedstawia jedynie niewłaściwy obraz kreując „zły powiew”. Ludzie silni naprawdę szukający w MLM szansy, nie zwrócą na niego uwagi. Ludzie, jakich też dużo, szukający taniej sensacji będą emocjonować się tą tandetą i sami dzięki sobie zaprzepaszczą swoją szansę w MLM. Film ten bowiem, skierowany głównie na „A”, buduje jednak negatywny wizerunek całej branży MLM. A jak coraz więcej ludzi wie, MLM staje się jedyną realną szansą na normalne życie.

Co zostawiłem na koniec, na deser ? Jaki jest as w rękawie ? W tym samym dniu kiedy zaczęło być głośno o blokadzie emisji, wyszedł kolejny numer tygodnika Wprost z obszernym 8 stronicowym raporcie o MLM, gdzie również wspomina się o firmie „A” w bardzo korzystnym świetle, jako o pionierze przecierającym prawne szlaki. Autor raportu podając konkretne liczby pisze o 750.000 Polakow zajmujących się branżą MLM, niektórzy z nich czerpią nawet dochody 100.000 zł miesięcznie.

Wali to w łeb „Witajcie w życiu” z takim hukiem ze aż boli ! Ośmiesza i kompletnie pozbawia sensu i logiki ten film, a tym bardziej przyjmowania za właściwe przedstawione tam fakty. Panie Dederko i spółka – branża MLM dzisiaj nie liczy sobie 80.000 Polaków tak jak w 1997.

Ta branża to prawie milion ludzi w Polsce. Przestańcie się ośmieszać !!!

Poniżej wypowiedź Rzecznika Prasowego Amway Polska

Pogadajmy o tym na Facebooku! (zaznacz publikację)