Kiedy TAK przechodzi w NIE – oszołomstwo ! Niestety w MLM także.

Nie ma bardziej „ludzkiego” biznesu jak MLM. Ludzkiego pisząc, mam na myśli takiego, który wymaga naprawdę dobrej jakościowo interakcji z innymi ludźmi. Sprawa ma się trochę inaczej w handlu mass marketowym. Tam hasła typu „klient nasz Pan” raczej traktowane są jako „klient na szpan”, czyli im więcej mamy klientów tym lepszą mamy pozycję na rynku i tym bardziej możemy wyrolować producenta ketchupów (i każdego innego), żądając od niego większej zapłaty za wyłożenie towaru na półce, bo przecież do nas przychodzi tylu klientów codziennie.
Kiedy jest się liderem społeczności działającej w systemie MLM to „nie ze mną takie brunery Numer”, czytaj: żadne chwyty marketingowe nie przejdą.

Na pomstę do nieba wołać trzeba, gdy obserwuje człowiek postawę i sposób prezentowania sposobu działania danej firmy na spotkaniach, szczególnie gdy odbywają się dla szerszego gremium, chociaż spotkania face to face też pozostawiają wiele do życzenia. Wielu prezenterów myśli sobie, że po przeczytaniu Dale Carnegie „Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi” pozjadało wszystkie rozumy i mają w małym paluszku budowanie relacji międzyludzkich i wszelkie techniki wywierania wpływu.

Życie jednak brutalnie weryfikuje. Trzeba niestety praktyki okupionej, co tu ukrywać, kilkoma fopasami !
Z przykrością to piszę, namawiam gorąco by wstrzymać wodze – przystopować i pomyśleć, trzeba nam nauczyć się NORMALNOŚCI. Gdy normalności w budowaniu MLM brakuje, nic dziwnego, że osoby „nie będące wtajemniczonymi” postrzegają MLM jak jakieś dziwne zachowania społeczne, często kojarzone z wszelkiej maści ruchami religijnymi.

MLM w wydaniu normalnych ludzi to normalny biznes, gdzie nie obróciwszy towarem nie ma miejsca na zysk. Z ubolewaniem ale i niesmakiem patrzę na tych co budując kółka wzajemnej adoracji, stosują tanie techniki mając nadzieję na zdrowy biznes. Szkodzi to niestety całej branży – MLM czy sprzedaży bezpośredniej, nie na tym ta zabawa polega moi mili. Ani ja, ani inni przedsiębiorcy zrzeszeni wokół mlm i direct selling, nie bierzemy odpowiedzialności za działania graniczące z oszołomstwem. Sorry Vinne Tou !

Pogadajmy o tym na Facebooku! (zaznacz publikację)

  • http://wojciechwrzesinski.blogspot.com/ Wojtek

    Wojtku, bardzo trafne spostrzeżenie. Niemniej jednak Twoja reakcja spowodowana byla tym, że znasz te techniki. Oczywiście wszystko jest dla ludzi i należy się we wszystkim umiar. Jednak MLM jest biznesem i jeżeli chcemy oprzeć na tym naszą egzystencję musimy być skuteczni. Narzędzia tego typu mają na celu poprawienie naszej skuteczności. Należy jednak, korzystać z nich umiejętnie i nie przesadzać.
    Pozdrawiam:)

  • admin

    @Wojtek – Ależ oczywiście ! Skuteczność na pierwszym miejscu, po to robi się biznes. Tylko trzeba wiedzieć kiedy wykorzystywać umiejętnie te techniki, a kiedy są zbędne. Sytuacja sprzed godziny, kiedy robiłem zakupy w markecie: na moje pytanie do obsługi sklepu „gdzie mogę znaleźć dżem ?” Pani odpowiada: „44 alejka, TAK ?” Pierdolca można dostać za przeproszeniem.

  • Pingback: Robią wam wodę z mózgu… « Blog Bożenny Dębskiej()

  • http://www.tbojanowski.pl Tomasz

    Najciekawsze jest to, że na szkoleniach sprzedaży bezpośredniej coraz częściej się mówi i uczy, że podstawą sukcesu w sprzedaży jest budowanie relacji i poznawanie potrzeb klienta, a dopiero potem przekazanie mu korzyści z posiadania produktu czy usługi.
    Niestety sprzedawcy/handlowcy czy MLMowcy wolą nauczyć się technik manipulacji, bo myślą, że to jest szybsza i skuteczniejsza metoda.
    I potem jest jak jest: szkolenie sobie a życie sobie. W takim układzie po co tracić czas na szkolenie skoro się nie chce poznanej wiedzy w życiu wykorzystać?

  • http://www.sabatowski.com Kamil Sabatowski

    Manipulacja i inne techniki perswazji były dobre w sprzedaży bezpośredniej w branżach np. agd – tam, gdzie ludzie sprzedawali odkurzacze i inne. Teraz, kiedy jest coś takiego, jak prawa konsumenta i konsument ma prawo odstawić w konkretnym terminie od zawartej umowy, wywieranie wpływu na nic się zdaje.

    Jeśli ktoś sprzedaje produkty szybko zbywalne, po które klient mógłby wrócić w niedługiej perspektywie czasu, najważniejszą rzeczą jest uczciwość, rzetelność i profesjonalizm. Naszym zadaniem jest wzbudzić zaufanie i zbudować komfortową dla niego atmosferę. Psycholog biznesu – Jacek Santorski był pod wrażeniem, że w tak nieufanym kraju jak Polska, tak wielu liderów sprzedaży bezpośredniej jest w stanie promować etyczne zasady współpracy.

    Bardzo ważny wpis, Wojtku. Aż cieszę się, że odkopałem archiwalne wpisy na Twoim blogu 🙂

    Pozdrawiam

  • Wojciech Stępkowski

    Bardzo dziękuję za uznanie Kamil. I wiesz co tym zdaniem: „Teraz, kiedy jest coś takiego, jak prawa konsumenta i konsument ma prawo odstawić w konkretnym terminie od zawartej umowy, wywieranie wpływu na nic się zdaje.” położyłeś wisienkę na torcie ! Dzięki.

  • Michał Miłkowski

    Dobry i konkretny tekst. Jest wiele osób, które podświadomie czują, że NORMALNOŚĆ w biznesie się opłaca. Dla potwierdzenia tego odczucia powiem, że w nauce zwanej psychologią doszli do wniosku że ‚podczas sprzedaży, 40% czasu powinno zajmować WZBUDZENIE ZAUFANIA – szczerego, niekłamanego, normalnego opartego na wzajemnej dobrej relacji stron transakcji’.

  • http://www.stepkowski.net/ Wojciech Stępkowski

    Dziękuję. Nawet po 4 latach ktoś na niego trafia 🙂