Marka TY offline

Szalenie jestem wdzięczny Tomkowi Banachowi za ostatnią naszą rozmowę telefoniczną. Przez ostatnie 2 lata media społecznościowe nabrały znaczenia w budowaniu marki online. Mało tego – Mediafun Magazyn w numerze drugim pisze w jednym z artykułów o tak zwanej tożsamości online, a w prasie codziennej coraz częściej zobaczyć można tytuły w stylu „nie ma Cię w Internecie, nie ma Cię nigdzie”. Jednym słowem Internet nabrał znaczenia komunikacyjnego, który nie tylko służy komunikowaniu się jako takiemu znajomych ze sobą. Służy również, tym co potrafią ten proces uruchomić, rozwojowi tzw odwróconego procesu. W telegraficznym skrócie chodzi o to, że to Twoi współpracownicy lub klienci szukają Ciebie, nie ty szukasz ich. Nie potrzebujesz dawać znienawidzonych reklam.

Ku mojemu ubolewaniu strategia odwróconego procesu jest przez 90% ogółu źle rozumiana i – idąc dalej, źle stosowana. Rozpacz wielka tych, którzy niewłaściwie jej używając, po krótkim czasie wypowiadają magiczne słowa „to nie działa”. Jeśli, biorąc za przykład ostatnich dni, widzę na tablicy Facebooka, o określonej porze dnia, strumień wiadomości pochodzący od jednej osoby, który to strumień wzbudza u mnie te same uczucia co strumień reklam w przerwie filmu w telewizji – to stwierdzam jedno: NIC TA OSOBA NIE ROZUMIE. Myśli, że ktoś to obejrzy i wnet rzuci się jej na szyję z sakramentalnym „całe życie na coś takiego czekałem”. Nic z tych rzeczy moi mili !

Dlaczego ? Proste ! Ludzie nienawidzą, niecierpią, nie akceptują i mają dość reklam ! Mają dość szumu informacyjnego pokroju „moje lepsze i moja racja jest bardziej mojsza niż twojsza”. Co zrobić więc aby ktoś zwrócił na nas uwagę ? Należy oprzeć wszystko na odwróconym procesie i strategii budowania marki TY. Ludzie dookoła ciebie nie cierpią szumu informacyjnego ale … ludzie dookoła ciebie szukają innych interesujących ludzi ! Ludzie pragną spotkać kogoś nader interesującego, od kogo będą mogli za darmo coś rewelacyjnego się dowiedzieć. Musisz zatem być ekspertem, musisz posiadać osobistą markę, która będzie atraktorem innych.
Co powyższy wywód ma to rozmowy telefonicznej z Tomkiem ? Spieszę z wyjaśnieniem. Tomek przypomniał, uświadomił mi na nowo, że pojęcie marki osobistej wcale nie jest takie nowe ! Ma już wiele lat, setki jak nie tysiące tę strategię wykorzystało i zostało bardzo bogatymi celebrytami, wszak to celebryci osiągają sukces. Tomek przytoczył przykład Dextera Yagera, jednego z liderów, który rozkręcił na tak dużą skalę mlm, czego efektem jest to co mamy – czyli ogólnoświatowy trend. Tak, to Yager i kilku innych wodzów z lat 50-tych przysłużyło się dzisiejszej wielkości tej branży. Yager stał się po prostu takim człowiekiem, który będąc silnym atraktorem innych nie musi nikogo przekonywać, że współpraca z nim to najlepszy deal. Ludzie „kupują” jego osobę, a nie firmę z którą współpracuje, w tym przypadku Alticor. Mamy zatem bardzo jasne case study, dobrą wiadomość dla tych, co nie bardzo chcą być za pan brat z technologiami i social media. Offline też da się zbudować silną markę TY, lecz internet potrafi pomóc szybciej to zrobić.
źródło obrazka: http://bit.ly/e2jn9S

Pogadajmy o tym na Facebooku! (zaznacz publikację)

  • http://pawelbialecki.pl/ Paweł Białecki

    W dzisiejszych czasach budowanie marki offline będzie 100 razy wolniejsze niż online (albo i więcej!). Ludzie codziennie logują się na Facebooka i przeglądają strumień wiadomości. Widząc tam np. darmową wiedzę z Twojego bloga, bardzo pozytywnie to odbierają – nie jako reklamę, bo przecież nic nie sprzedajesz (oficjalnie 😉 ), ale jako prezent. Warto to wykorzystać 🙂

  • admin

    @Paweł – oczywiście że tak, wiadomość o wpisie na blogu jest jak najbardziej pożądana. Miałem na myśli jednak reklamowanie w strumieniu wiadomości oferty współpracy, czy sprzedaży. Niestety, trudno mi to mówić, kilku moich znajomych spamuje tablice na fejsie filmami z You Tube promującymi ich MLM-y lub ich produkty i mają nadzieję na jakieś owoce tych działań. Owoce będą – w postaci wywalania ich osób z list kontaktów ich znajomych.

  • http://pawelbialecki.pl/ Paweł Białecki

    A to się w 100% zgadzam – nikt nie lubi spamerów 🙂

    W ogóle, sama promocja swojej firmy MLM to nie najlepszy pomysł. Ludzie idą za liderami, za konkretnym człowiekiem – nie za pierwszą lepszą firmą, która sprzedaje jakieś rzeczy, które można dostać w sklepie za rogiem. Dobry lider promuje siebie – nie swój MLM.

    Bardzo przyjemny blog Wojciechu, dodaję do RSS 😉

  • http://mitura.net Piotr Mitura

    @Wojtek prawda jest taka że MLM można budować tylko offline, ale tylko online to moim zdaniem skromnym – nie za bardzo. Nie neguję – są ludzie, biznesy generujące dobre pieniądze i pracujące only online, ale w moim pojęciu MLM to high tech & high touch. Niczym nie zastąpimy żywego kontaktu, a ten niezbędny jest do zbudowania relacji, poznania się, uczenia się od siebie.
    Idealne wydaje się synergistyczne wykorzystanie budowania biznesu offline i online tak by oba kanały wzajemnie się uzupełniały i aby jeden potwierdzał drugi. Zgodzicie się że łyso będzie jak ktoś online kreuje się na macho a w realu portkami trzęsie z byle powodu. Odwrotnie rzecz jasna działa to tak samo. Może trochę się za bardzo uzewnętrzniam, ale osobiście czuje się bardzo dobrze, jeśli poznaję kogoś, nawiązuję z ta osoba jakąś relację, a potem ta osoba zagląda np. na mojego bloga i widzi: gość z którym rozmawiałem/am to ten sam gość który smaruje teksty na blogu. Te same poglądy na necie co na żywo. Przejrzyście tak? I to jest dobre moim zdaniem.
    @Paweł co do szybkości procesu budowania marki, trudno nie zgodzić się z Tobą. Internet to turbodoładowanie! No chyba że ktoś non stop rusza z dwójki, biegi wrzuca na zbyt wysokich lub niskich obrotach i nie używa wycieraczek, mimo iż TIR jadący przed nim bryzga błotem po całym pojeździe…Wtedy zamiast turbodoładowania dostaje się turbo zdołowanie i turbo klęskę wizerunkową online…

  • admin

    @Paweł – ostatnie Twoje zdanie – dla blogera bezcenne ! 🙂 Dzięki za dodanie do RSS.

  • Pingback: Marka TY offline | Blog MLM()

  • http://www.akademiamechatroniki.pl Rysiek

    Witam Ponownie

    Zauwazam bardzo podobne historie- Obserwujac potok postow na Twitter, nie moge ukryc zdziwienia…
    jako ze wiekszosc tych krotkich postow to zalew tkz sales messages, ktore nikomu nic nie daja poza swiadomoscia tego co chce ich autor…MONEY< MONEY< MONEY…

    Na poczatku bylo to zdziwienie, a pozniej niesmak. Bez relacji, badz autorytetu trudno kreowac sprzedaz. Szczegolnie jesli cos jest nie skuteczne, to dlaczego tego nie zmienic?

    Autorytet z kolei buduje sie szacunkiem dla drugiego czlowieka, jego potrzeb i marzen.

    Tak powstaja fortuny i potego i na rynku biznesu i na rynku internetu-

    Richard Branson, Zappos.com

    sprawdze osobe Dextera Yagera, dziekuje

    Pozdrawiam
    Rysiek @ Akademia Mechatroniki

  • http://www.biurostrefa.info Mateusz

    Zgadza się. Potencjał jaki daje internet jest ogromny. Swego czasu należałem do „nachalniaków” na portalach społecznościowych… przekładało się to na dużą liczbę odwiedzin mojej strony www, niestety tylko odwiedzin. Teraz działam mniej agresywnie na portalach, ale wejścia z nich są bardziej skuteczne.