Wskazujesz palcem ? Trzy pozostałe pokazują na Ciebie

„Rule number one: there are no rules !” – fragment tekstu jednej z nowojorskich kapel hardcore, którą ubóstwiam słuchać od lat. Biohazard się nazywają, a tekst pochodzi z tego utworu. Ostra muza wywalająca kawę na ławę o brooklyńskiej rzeczywistości – „Zasada numer jeden: nie ma żadnych zasad !”

(ten wpis jest w pewnym sensie w odniesieniu do pewnej internetowej dyskusji, w pewnym sensie tylko, ponieważ wydaje się dotyczyć całego sektora mlm w Polsce)

„Jak zbudować zespół, który zwycięża” autorstwa Blair’a Singer’a traktuje właśnie o konieczności posiadania, przestrzegania i egzekwowania zasad w zespole. Każdy chcący rozwoju i zwycięstwa zespół musi posiadać Kodeks Honorowy, czyli zbiór zasad ustanowionych przez zespół, promowanych nowym członkom zespołu i respektowanych przez zespół. Mało tego, gdy któryś z graczy w zespole łamie którąkolwiek z zasad, winien być na osobności o tym informowany i ostrzegany o sankcjach. Gdy upomnienie nie skutkuje, gracz taki do zespołu nie pasuje i jest przez zespół wykluczany.

Autor daje prostą zależność, która – wiem, w dzisiejszych czasach nie jest łatwa do zaakceptowania, a wynika to z ogólnie panującego trendu rozluźnienia we wszystkich aspektach życia. Promuje się wszelkiej maści zachowania orientacyjne, granica akceptacji, z czasem też prawa, wydaje się przesuwać w złym kierunku. Napiętnowani są nauczyciele „bijący” uczniów – Wojtek kilka razy w podstawówce linijką dostał po łapach, łapy bolały, a Wojtek na ludzi wyrósł. Ojciec też mu kilka razy pasem w tyłek wlał – taka ojcowska manifestacja, swojego rodzaju przypominajka kto w domu rządzi. Wtedy uważałem rady ojca za głupie i „nie życiowe”, dzisiaj tym słowom mogę nadać rangę „ziemskiej świętości” – jego nauki były i są nadal wielce wartościowe.

Zależność jest prosta jak drut: jeśli w zespole nie są przestrzegane zasady, każdy z jego członków zaczyna tworzyć własne.

Jakoś tak mam niesmak, bo wiem jakie mogą być konsekwencje pewnej manifestacji braku zasad polskiego mlm (Tadeusz – dzięki za kontekst z hamulcami, Ty wiesz o co chodzi – trafiłeś w 10-tkę). Negowanie pewnych reguł powstałych wiele lat wstecz, reguł które sprawdziły się wszędzie, nie tylko w USA, skąd mlm się wziął. Sprawdziły się w wielu krajach Europy zachodniej, sprawdzają się na wschodzie. Ba, nawet sprawdziły się w Polsce, kiedy w latach 90-tych ten model biznesowy zawitał. Czy nie lepiej się na tym wzorować ? Za wzór postawić sobie coś co się sprawdza ?

Obserwuję zjawisko obarczania za winę wszystkiego dookoła, nie widząc krzty winy u siebie na podwórku. Jak ulał pasuje powiedzenie jednego z liderów mlm (celowo nie podam którego, bo zaraz mi ktoś zarzuci że cytuję „starców biznesowych”). Powiedzenie: „gdy pokazujesz palcem wskazującym na kogoś, trzy następne Twoje palce wskazują na Ciebie” – (Sprawdź teraz czytelniku, wskaż palcem na Twój komputer i zobacz jak się układają trzy Twoje palce pod wskazującym)

Tak szanowny czytelniku, trudne to jest i ja cały czas próbuję stosować tę regułę, choć nie zawsze mi to wychodzi. Zanim obarczysz winą kogoś, zanim obarczysz winą Twoją drużynę, Twoją firmę z którą współpracujesz … kierowcę który Ci zajechał drogę, urzędnika, który kładzie kłody pod nogi, Twojego szefa jeśli jeszcze pracujesz na etacie … zanim wskażesz na kogoś palcem, myśląc o jego winie – zauważ, że trzy Twoje palce wskazują na Ciebie !

Stań twarzą w twarz ze swoim odbiciem, pogadaj z inteligentnym gościem, zadaj mu pytanie – a jaka jest moja wina ? Wszak: „ten który jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień”

Żródło obrazka: www.bogatyojciec.pl, http://aklimastra.blogspot.com/2009/11/pointing-finger.html

Pogadajmy o tym na Facebooku! (zaznacz publikację)

Otagowany , .Dodaj do zakładek permalink.