Europa to nie Ameryka – powód trzeci

Dlaczego mlm jest tak różnie postrzegany ? – dwa pierwsze powody już znasz.
Przypomnę:
1) zrobienie przez niewłaściwych (networkowych idiotów) ludzi z mlm-u czegoś na kształt religii
2) mlm to nic innego jak zjednoczenie się konsumentów (myślących jak przedsiębiorcy) wokół określonego konceptu, określonych grup towarowych lub usług. Koncentracja grup ludzi wokół jakiegokolwiek pomysłu zawsze była niewygodna – kiedyś ustrojowi państwowemu, dzisiaj konkurencji.

Trzeci powód można by określić mianem niewłaściwej ekstrapolacji kulturowo – rynkowej. Europa to nie Ameryka i odwrotnie.

Kiedy Polska weszła do Unii Europejskiej, kiedy w ogóle zacząłem rozumieć czym Unia Europejska jest, dostrzegłem potencjał tego tworu. Jak się szybko okazało potencjał ten był moim wyidealizowanym modelem, jakże dalekim od rzeczywistości. Pamiętam rozpierający entuzjazm – woow ! Mamy szanse stworzyć w Europie coś na kształt USA – Stany Zjednoczone Europy.

Wspólna waluta już jest (jak się dzisiaj okazuje mocno zagrożony jej byt), parlament europejski funkcjonuje – coś na kształt Kongresu, wtedy sądziłem. Prawo europejskie się rozwija – tak jak w USA, z małą różnicą jednak: w USA prawo stanowe jest nadrzędne nad prawem federalnym, w Unii Europejskiej niby prawa poszczególnych państw członkowskich są priorytetowe … niby tylko. Unia ustanawia swoje przepisy, które mają priorytet, gdy się państwo do nich nie zastosuje – płaci kary. Oczywiście mówię w kategoriach powszechnie wiadomych ogólników, nie jestem specem od prawa – zachęcam sprostuj w komentarzu jeśli trzeba.

Tak więc mieliśmy mieć european dream, a mamy european … no właśnie, europejskie co ? Jakby nie patrzeć, UE tworem w pełni wolnorynkowym nie jest, gdyż na idealnym, książkowym modelu wolnego rynku potrzeba tylko 2 ogniw do jego sprawnego funkcjonowania: przedsiębiorcy i klienta. Tyle ! Przedsiębiorca ma coś, co klient potrzebuje. Klient ma pieniądze, żeby za to zapłacić – te dwa ogniwa dochodzą do porozumienia i dochodzi do transakcji, fachowo zwanej zdarzeniem gospodarczym.

Ale … NIE ! Mamy pomiędzy tymi dwoma stronami podatki – jedne z największych w Europie, akcyzy, normy, kontrole, audyty … wiele „elementów” gospodarki, które ją „usprawniają” i cały wolny rynek można o kant dupy potłuc, od razu widać różnice pomiędzy USA i resztą świata.

Dobra – powiesz, Wojtek ale co ten wywód ma do rzeczy z mlm ? Ma, bardzo dużo. Mlm jest systemem, którego korzenie zrodziły się w USA, gdzie jest inna gospodarka, inny rynek, inna kultura … wiele „inności”. Tam każdy może ogłosić się zbawcą świata i jeśli ma oratorskie predyspozycje może w mig założyć swoje ugrupowanie religijne i pociągnąć za sobą tłumy. W Polsce ? To ne funguje – jak mówią bracia Czesi. Tutaj inna kultura

Pomysł na wielopoziomowy marketing zawitał do Polski i Europy z amerykańskimi metodami, z amerykańską mentalnością jakże różną od polskiej. Nie dziwota zatem, że w latach 90-tych wielkie konferencje dystrybutorów Amway, w których uczestnikami było kilkadziesiąt tysięcy przedsiębiorców, były postrzegane jako zgromadzenie rarogów raczej, niżeli poważny biznes. Pamiętam, spotykały się nawet z krytyką władz kościelnych. Co zrobiła wspomniana korporacja wchodząc na rynek Rosji i Ukrainy kilka lat później ? Mądry krok – będąc nauczeni doświadczeniem polskim, uświadomili tamtejsze władze, w tym kościelne, czym takie konferencje są naprawdę i po problemie. Rynek Rosji i Ukrainy na Amway przerosły każdy z osobna rynek europejski. W Polsce smrodek został po dziś dzień. Całe szczęście intensywność jego sukcesywnie maleje, bo ludzie dzisiaj rozumieją. Rozumieją, bo każda firma zatrudniająca kilku pracowników wykupuje w firmach zewnętrznych najróżniejsze szkolenia motywacyjne. Dzisiaj to normalka.

Sumując: mlm jest modelem prowadzenia biznesu, pochodzącym „nie z naszego świata” i inteligentni jego liderzy zanim podejmą działania, jakiekolwiek kroki zmierzające do ekspansji, są obarczeni koniecznością dostosowania Ameryki do Europy. Tutaj inna kultura, inne zaufanie społeczne, broni każdy legalnie posiadać nie może. Tutaj mlm jak najbardziej się sprawdza, ale rozwijany mądrze. Mniej oszołomstwa, więcej normalności i będzie dobrze.

Pogadajmy o tym na Facebooku! (zaznacz publikację)

Otagowany , , .Dodaj do zakładek permalink.
  • http://www.mitura.net Piotr Mitura

    To ostatnie zdanie to powinno być jakieś oficjalne motto. Ileż razy słyszałem o firmie z którą współpracuję i dystrybutorach tejże rzeczy tak dziwne…aż się czasem zastanawiałem czy istnieje kilka firm o takiej samej nazwie. Bo jak mi czasem ktoś opowiada jak działa „moja” kompania MLM, to nie mogę uwierzyć.
    Oszołomów nie brakuje, nie poradzimy na to nic. Jedyne co możemy zrobić to sami nie być pajacami robiącymi z normalnego, uczciwego biznesu religii czy innej maniany…
    Im więcej solidności i profesjonalizmu, uczciwości i właściwego zrozumienia działania MLM wśród networkowców, tym szybciej postrzeganie branży stanie się takie jak być powinno.

  • Błażej

    No nareszcie trafiłem na bratnią dusze.
    Masz racje,smrodek w Polsce został po dziś dzień.
    Ja przeglądając internet uważam że jest to jeszcze ogromny smród.
    Na każdym kroku znajduje negatywne informacje jak:
    sekta,nawiedzeni ludzie czy idioci.
    Dzięki takim osobą jak ty mamy szanse zmienić to.
    Pozdrawiam i życzę samych sukcesów.

  • Pingback: Europa to nie Ameryka – powód trzeci | Blog MLM()

  • http://kicia.waw.pl Kot

    Nigdy nie postrzegałem Uni, że Europa może być na kształt USA, a nawet tego sobie nie mogę wyobrazić, bo co państwo to inny język.

  • http://www.marcinkosy.pl Marcin

    Mimo, że współpracuję z inną firmą niż Amway zdarza mi się usłyszeć pytanie: „Czy to jest jak Amway??” Zadaję wtedy pytanie co wiesz nt. tej firmy i słyszę odpowiedź: „Bo moja mama…; Bo mój tata…” 🙂 Staram się ładnie wytłumaczyć, że jest to firma jak każda inna, że moja działa w takim samym systemie, a od momentu jak mama czy tata miały styczność z Amway troszeczkę lat minęło i dużo się pozmieniało. Jednak smrodek pozostał…

  • Mariusz

    Zgadzam sie w 100% z Wojtkiem. Te „przyklejane usmiechy” nie przejda u nas. Wiem z wlasnego doswiadczenia. I nie to ze jestem jakis „negatywny”. Te szolmenskie programowanie przez ludzi zza oceanu az odrzucaja:)