Lepiej to robić nago, czy w ubraniu ?

Oczywiście, że nago ! – powiesz. Nago jest najlepiej. Nie ! Powie inna część społeczeństwa. W ubraniu jest ciekawiej, bo tak nietuzinkowo, nie tak jak wszyscy to robią.

I jedni i drudzy mają rację. W pewnej dziedzinie jest jednak na odwrót. Lepiej to robić w ubraniu i to schludnym ubraniu, kiedy masz romans z twoim klientem. Tak, o romans chodzi, bo prawdziwa, z krwi i kości obsługa klienta romansem a’la Romeo i Julia powinna być. Musisz grzecznie zapytać (klientkę/ta) o co jej (jemu) chodzi i czego tak naprawdę potrzebuje. Kiedy nie wie sam/a czego chce, należy tak długo prowadzić grę wstępną, aż powie. Potem już tylko pozostaje dynamiczne dojście do finału, zamknięcie transakcji, inaczej mówiąc zaspokojenie potrzeb i najbardziej skrytych pragnień. Po tym etapie każda ze stron jest usatysfakcjonowana i odprężona, bo każda ze stron otrzymała to co chciała. Pieniądze klientki/ta zmieniły właściciela – na ciebie. Klientka/klient ma to czego chciała – twój produkt.

Piotr Mitura onegdaj powiedział mi historię, która wydźwięk miała niesamowity. Kiedy miesiąc temu ruszył do przodu swoją akcję sprzedażową, bo – pochwalić się mogę osiągnięciami mojego kompana, walczył o nowy, wysoki poziom w biznesie Amway (i wywalczył !).

Przy akcjach sprzedażowych, kiedy swoich klientów odwiedzał, zrobił coś czego nie robił przedtem. Ubrał się w marynarkę, schludnie. Miast polara, lub t-shirta, jego klata przyozdobiona była zbroją profesjonalisty – marynarką.

Stała się rzecz niebywała. Kiedy jego klienci zdziwieni pytali, dlaczego dzisiaj taki odstawiony jest, mówił szczerze i bez ogródek: „dla ciebie szanowny kliencie”, „ubrałem się tak dla ciebie, obsługuję cię, przywożę ci zamówione produkty, więc czuję się w obowiązku wyglądać stosownie do sytuacji”

Co słyszał ów biznesmen ? Jak sądzisz ? Czy słyszał zakulisowe śmichy chichy: „krawaciarz jeden”, „następny biały kołnierzyk” ? NIE ! Słyszał od swoich klientów magiczne słowo DZIĘKUJĘ ! Dziękuje Piotrek, że specjalnie dla mnie ubrałeś się schludnie. Czuję, że masz szacunek do mnie, kupuję od ciebie dobre produkty, a fakt założenia przez ciebie marynarki, kiedy mi je dostarczasz, podnosi rangę sytuacji. Czuję się po prostu szanowanym klientem.

Co ty na to ? Warto nago – w polarze, w t-shircie, czy może w ubraniu to robić ? Znaczy obsługiwać klienta.

Jak sądzisz ? Podziel się proszę swoimi doświadczeniami w komentarzu.

Źródło obrazka: http://www.maximumcallcenter.com/customerservice.html

Pogadajmy o tym na Facebooku! (zaznacz publikację)