Opinia w internecie jest warta tyle co napis w publicznej toalecie

Kibel_publiczny



„Panie może to i dobry biznes, ale proszę zobaczyć co w internecie piszą” – znasz to? Albo: „Na wczorajszym spotkaniu idea naszej współpracy wydawała mi się rozsądna. Dzisiaj po przeczytaniu opinii o Amway w internecie rezygnuję” – a to znasz? 

To teraz powtórzę to co od dawna twierdziłem: opinia w internecie jest warta tyle co napisy na ścianie w publicznej toalecie, czyli nic. Myliłem się? Nie!

Jak podaje portal forsal.pl w polskim internecie kwitnie handel komentarzami i opiniami. Studenci, tzw freelancerzy napiszą wszystko i o wszystkim wedle ustalonych wytycznych. Cena za tekst komentarza pod potrzeby klienta waha się od 50 groszy do nawet 10 zł za długość 1000 znakow wypowiedzi. Zjawisko to dotyczy nie tylko małych firm debiutujących w internecie na przykład w porównywarkach cenowych ale również gigantów. Z takich usług korzystał koncern Samsung chcąc zdeklasować produkty konkurencyjnego HTC. Pozytywne komentarze zdobywają w ten sposób nieuczciwi sprzedawcy na portalach aukcyjnych jak Allegro. 

Jestem pewien, że dość znaczny procent opinii o modelu biznesu – wielopoziomowym marketingu produkują w internecie najemnicy konkurencji, ktora poprzez bardzo dynamiczny rozwój tego kanału dystrybucji dóbr zbywalnych traci obroty. 

Jestem pewien, że bardzo duży procent opinii o modelu biznesowym Amway jest spreparowana przez tychże najemników! Wszak Amway jako firma, której obroty sięgają prawie 12 miliardów amerykańskich dolarów stanowi bardzo poważną konkurencję dla takich jak producent Ludwika w Polsce i takich jak koncern Procter and Gamble na świecie. 

Przeczytaj artykuł na portalu forsal.pl o kwitnącym handlu komentarzami TUTAJ.
Jeśli zdarzyło się, że artykułu nie ma już w sieci to jest TUTAJ.

Pomyśl sobie teraz o takim panu Dederko. Czy nie wydaje się wysoce prawdopodobne, że został po prostu kupiony?!

Pogadajmy o tym na Facebooku! (zaznacz publikację)