Dwie strony medalu

Było trochę przerwy w pisaniu bo było kilka projektów do zrealizowania, a wiadomo łapać klika srok za ogon jest bardzo niezdrowe 🙂

Dalej jest dużo pracy, ale jako przerywnik postanowiłem napisać kilka zdań, które od jakiegoś czasu używam na moich prelekcjach. Otóż, widząc plan marketingowy dowolnego systemu MLM, słuchacz zaraz po spotkaniu biegnie wygooglować (i tutaj pragnę zauważyć, że mamy nowe słowo w naszym języku polskim) termin, nazwę, ideę, o której to usłyszał chwilkę wcześniej na prezentacji. I tutaj zaczyna się dla słuchacza problem, BIG PROBLEM !

Otóż, jakie wyniki wyszukiwania widzi ? Dwie skrajności. Jedna strona zachwyca się nad możliwościami jakie niesie za sobą MLM, druga strona ostro krytykuje (czasem ostro to mało powiedziane).

Pytanie – skąd się to bierze ?

Odpowiedź – bardzo prosta, bardziej prostej dać nie można 🙂

Ci co krytykują są ludźmi, którzy w MLM nie potrafili się odnaleźć, nie potrafili bo nie chcieli lub mieli złego nauczyciela. Wiadomo, że internet jest jedynym na świecie miejscem gdzie można wylać wszystkie swoje frustracje i (prawdopodobnie) nikt za to w pysk nie da. Więc – hulaj dusza piekła nie ma – piszemy co nam palce na klawiaturę przyniosą.

Ci co chwalą są po prostu tymi dla których MLM dobrze pracuje i którzy zarabiają w nim pieniądze !!!

Prawda, że proste ? 😀

Komu wierzyć ? Swojemu zdrowemu rozsądkowi i nie popadać w zbędne emocje.

Proste rozważanie

Dnia 18 października 2009 roku ukazał się we Wprost obszerny raport o całej branży MLM.

I co w nim można przeczytać ? 100.000 USD miesięcznie zarabia 3% ludzi, którzy zajmują się MLM. Moje rozważanie w tym miejscu jest proste: proszę pokazać mi inną branżę, w której 3% ludzi nią się zajmujących jest milionerami dolarowymi. Wszak 100.000 USD miesięcznie, to ponad 1.000.000 USD rocznie. Branża samochodowa, komputerowa, czy jakakolwiek inna popularna dziedzina gospodarki, niestety nie może poszczycić się taką liczbą. W tych gałęziach gospodarki bowiem, jest masa ludzi zarabiających grosze, później kadra menagerska mająca troszkę większe „grosze”. W każdej dziedzinie gospodarki jest garstka ludzi zarabiająca na niej krocie, nie jest to na pewno 3%. Dla tych, którzy nie bardzo łapią procenty (nie lubią matematyki) jeszcze prostsze rozważanie: gdybyś spotkał 100 losowo wybranych networkerów, 3 z nich będzie milionerami. Czy po spotkaniu 100 komputerowców, mechaników samochodowych, sprzedawców sklepowych napotkasz na pewno 3 milionerów ? Nie sądzę !

Troszkę mniejsze dochody ? Proszę bardzo: w tym samym artykule podają: 15.000 USD miesięcznie zarabia 13% zajmujących się MLM. 15.000 USD miesięcznie daje dochód roczny rzędu 180.000 USD. Czyli na 100 napotkanych osób 13 z nich będzie zarabiać około pół miliona złotych rocznie (licząc po dzisiejszym kursie dolara 2,8) – też nie jest źle. 90% pracowników etatowych nie zarobi tyle w ciągu 10 lat pracy !!!

Proste podsumowanie, prostego rozważania: MLM jest dzisiaj prężnie rozwijającą się gałęzią gospodarki. Tak, GAŁĘZIĄ, gdyż uczestniczy w niej 47, 1 miliona ludzi na całym świecie, czyli o prawie 1/4 więcej niż liczy sobie nasz kraj. Jakieś pytania ? 😛

Artykuł, o którym pisałem bardzo chętnie przyślę na maila, jeśli tylko mnie ktoś o to poprosi.

Po co to wszystko ?

W dniu wczorajszym probowano odgrzebywac stare smieci (smieci ! Najlepsze okreslenie tego o czym dalej napisze, smieci,nikomu nie potrzebne,gnijace odpadki !)
Na chwilke, po poludniu, na portalu gazeta.pl pokazala sie informacja o prawdopodobnej emisji za kilka dni, na jednym z festiwali filmowych, „slawnego” filmu Henryka Dederki „Witajcie w zyciu”
Moje pytanie jest proste: w czyim to lezy interesie i kto na tym zyskuje. Nie ukrywam,z niesmakiem spojrzalem na te wiadomosc. Od razu przebiegla mi mysl – znowu te same zepsute, cuchnace flaki po 12 latach ? Ilez mozna ?!
Cale szczescie,w przeciwienstwie do 12 lat wstecz, dzisiaj mamy internet i … Mozliwosc komentowania kazdego artykulu. Na forum od razu zrobilo sie goraco. Jak to zwykle w takich momentach bywa, powstaly 2 obozy: zwolennikow i przeciwnikow. Gdyby komentujacych postawic na przeciw siebie w „realu” doszloby zapewne do krwawej jatki. Ale … Pojawil sie watek na forum, od razu przykuwajacy moja uwage. Nie jestem w stanie teraz zacytowac wypowiedzi,lecz kontekst byl jasny. Otoz, podobno pan Gwizdala,producent filmu,startujacy do jakiejs tam nagrody musial zdobyc jakies punkty,aby moc po te nagrode siegnac. NAdmienie,ze kompletnie nie znam sie ani na branzy filmowej,tym bardziej na systemie nagrod obowiazujacym na festiwalach,dlatego moja wypowiedz sprowadza sie do komentarza wypowiedzi na forum. Ok,wiec sytuacja ma sie tak: producent chce siegnac po nagrode,brakuje mu punktow,nie nakreci w ciagu kilku dni filmu (do festiwalu pozostalo chyba 2 dni ?), wiec wyciaga fast food by zapelnic zoladek jury. Przyznacie, ze prawdziwosc mojego wywodu jest wysoce prawdopodobna. Ktorys z innych forumowiczow rzucil mysl, by moze nakrecic o Panu Gwizdale film i przyjrzec sie jego zyciorysowi i tego co zrobil. Nie znam wogole tego goscia,nawet nie wiem jak wyglada wiec nie wiem czy jest uczciwy czy nie. Sadzac po obrazie jaki nakrecil, z jego uczciwoscia jest na bakier. ALe coz – z czegos jesc chleb trzeba ! Sam Pan producent filmu manipulujac (jak to bywa w swiecie mediow) twierdzi ze film ten jest historycznym dzielem. Czy jest historycznym dzielem to moze zostawmy ocenie nastepnym pokoleniom za kilkadziesiat lat. To tak jakbym ja teraz napisal,ze post ktory wlasnie czytasz jest postem ktory zmieni bieg histori – bzdura,prawda ?
Jest takze inny aspekt. Kazdy jesli tylko chce moze obejrzec sobie ten film w sieci. Po co wiec naglasniac sprawe po raz kolejny. A moze Panowie Dederko i Gwizdala maja juz pustke w glowie,nie potrafia juz niczego madrego nakrecic i dlatego probuja odgrzac stare pierogi.
A moze kilka firm produkujacych produkty konkurencyjne dla produktow firmy „A” w czasach kryzysu stracilo na obrotach ? Moze znowu ktos zaplacil producentom filmu by ratowac swoja dupe na rynku ? Dobrze wiadomo ze korporacja „A” odbudowala ze zdwojona sila swoja pozycje na rynku polskim. Jej produkty kupuje coraz wiecej ludzi, czym samym nie kupuja produktow innych firm. WIemy,wielokrotnie z wlasnego doswiadczenia, ze „A” produkuje naprawde wysokiej jakosci towar, a dzisiejszy rynek wg zasady prof. Pilzera przechodzi z ilosci w jakosc
Z drugiej strony kazdy moze obejrzec film w necie, malo tego zachecam do jego obejrzenia. Po obejrzeniu, tak jak wielu moich znajomych, bedziesz miec czytelniku prawdopodobnie wrazenie: „zmarnowany czas” Film nie wnosi nic merytorycznego, przedstawia jedynie niewlasciwy obraz kreujac zly powiew. Ludzie silni naprawde szukajacy w MLM szanse nie zwroca na niego uwagi. Ludzie, jakich tez duzo, szukajacy taniej sensacji beda sie emocjonowac ta tandeta i sami dzieki sobie zaprzepaszcza swoja szanse w MLM. Film ten bowiem,skierwany glownie na „A”, buduje jednak negatywny wizerunek calej branzy MLM. A jak coraz wiecej ludzi wie MLM staje sie jedyna realna szansa na normalne zycie.
I co zostawilem na koniec ? W tym samym dniu kiedy zaczelo byc glosno o blokadzie emisji, wyszedl kolejny numer tygodnika Wprost z obszernym 8 stronicowym raporcie o MLM,gdzie rowniez wspomina sie o firmie „A” w bardzo korzystnym swietle, jako o pionierze ktory przetarl niejako prawne szlaki. Autor raportu podajac konkretne liczby pisze o 750.000 Polakow zajmujacych sie branza MLM, niektorzy z nich czerpia nawet dochody 100.000 zl miesiecznie.
Wali to w leb „WItajcie w zyciu” z takim hukiem ze az strach ! Osmiesza i kompletnie pozbawia sensu ogladania tego filmu a tymbardziej przyjmowania za wlasciwe przedstawionych tam faktow. Panie Dederko i spolka – branza MLM dzisiaj nie liczy sobie 80.000 polakow tak jak w 1997. Ta branza to prawie milion ludzi w Polsce. Przestancie sie osmieszac i nakreccie moze lepiej wasze zyciorysy. Moze ktos bedzie chcial to obejrzec, w co mocno watpie.

W dniu wczorajszym próbowano odgrzebywać stare śmieci (śmieci ! najlepsze określenie tego o czym dalej napiszę. Śmieci, nikomu niepotrzebne, gnijące odpadki !).

Na chwilkę,  po południu, na portalu gazeta.pl pokazała sie informacja o prawdopodobnej emisji za kilka dni, na jednym z festiwali filmowych, „sławnego” filmu Henryka Dederki „Witajcie w życiu”

Moje pytanie jest proste: w czyim to leży interesie i kto na tym zyskuje ?! Nie ukrywam, z niesmakiem spojrzałem na tę wiadomość. Od razu przebiegła mi myśl – znowu te same zepsute, cuchnące flaki po 12 latach ? Ileż mozna ?!

Całe szczęście, w przeciwieństwie do 12 lat wstecz, dzisiaj mamy internet i … możliwość komentowania każdego artykułu. Na forum od razu zrobiło się gorąco. Jak to zwykle w takich momentach bywa,  powstały 2 obozy: zwolenników i przeciwników. Gdyby komentujących postawić na przeciw siebie w „realu” doszłoby zapewne do krwawej jatki.  Ale … pojawił się wątek na forum, od razu przykuwający moją uwagę. Nie jestem w stanie teraz zacytować wypowiedzi, lecz kontekst był jasny. Otóż, podobno pan Gwizdała, producent filmu, startujący do jakiejś tam nagrody musiał zdobyć jakieś punkty, aby móc po tę nagrodę sięgnąć. Nadmienię, że kompletnie nie znam się ani na branży filmowej, tym bardziej na systemie nagród obowiązującym na festiwalach, dlatego moja wypowiedź sprowadza się do komentarza wypowiedzi na forum.

Ok, więc sytuacja ma się tak: producent chce sięgnąć po nagrodę, brakuje mu punktów, nie nakręci w ciągu kilku dni filmu (do festiwalu pozostało chyba 2 dni ?), więc wyciąga fast food by zapełnić żołądek jury. Przyznacie, że prawdziwość mojego wywodu jest wysoce prawdopodobna ? Któryś z innych forumowiczów rzucił myśl, by może nakręcić o Panu Gwizdale film i przyjrzeć się jego życiorysowi i temu co zrobił. Sądząc po obrazie jaki nakręcił, z jego uczciwością jest na bakier (podstawieni aktorzy, wymyślone i poprzekręcane fakty).  Ale cóż – z czegoś jeść chleb trzeba, a nagroda przechodzi koło nosa ! Sam Pan producent filmu manipulując (jak to bywa w świecie mediów – manipulacja jest na porządku dziennym) twierdzi, że film ten jest historycznym dziełem. Czy jest historycznym dziełem to może zostawmy ocenie następnym pokoleniom za kilkadziesiąt lat. To tak jakbym ja teraz napisał, ze post który właśnie czytasz jest postem zmieniającym bieg historii – bzdura, prawda ?

Jest inny aspekt. Każdy, jeśli tylko chce, może obejrzeć ten film w sieci. Po co więc nagłaśniać sprawę po raz kolejny ? Może Panowie Dederko i Gwizdała mają już pustkę w głowie, nie potrafią już niczego mądrego nakręcić i dlatego próbują odgrzać stare pierogi.

A może kilka firm produkujących produkty konkurencyjne dla produktów firmy „A”, ale trwające cały czas przy tradycyjnej formie handlu, w czasach kryzysu straciło na obrotach ? Może znowu ktoś zapłacił producentom filmu by ratować swoją dupę na rynku ? Dobrze wiadomo, że korporacja „A” odbudowała ze zdwojoną silą swoja pozycję na rynku europejskim. Jej produkty kupuje coraz więcej ludzi, czym samym nie kupują produktów innych firm. Wiemy,wielokrotnie z własnego doświadczenia (ponad 1.000.000 Polaków zna produkty Amway), że „A” produkuje naprawdę wysokiej jakości towar, a dzisiejszy rynek wg zasady prof. Pilzera przechodzi z ilości w jakość

Z drugiej strony, każdy może obejrzeć film w necie, mało tego, zachęcam do jego obejrzenia. Po obejrzeniu, tak jak wielu moich znajomych, będziesz mieć prawdopodobnie wrażenie: „zmarnowany czas”. Film nie wnosi nic merytorycznego, przedstawia jedynie niewłaściwy obraz kreując „zły powiew”. Ludzie silni naprawdę szukający w MLM szansy, nie zwrócą na niego uwagi. Ludzie, jakich też dużo, szukający taniej sensacji będą emocjonować się tą tandetą i sami dzięki sobie zaprzepaszczą swoją szansę w MLM. Film ten bowiem, skierowany głównie na „A”, buduje jednak negatywny wizerunek całej branży MLM. A jak coraz więcej ludzi wie, MLM staje się jedyną realną szansą na normalne życie.

Co zostawiłem na koniec, na deser ? Jaki jest as w rękawie ? W tym samym dniu kiedy zaczęło być głośno o blokadzie emisji, wyszedł kolejny numer tygodnika Wprost z obszernym 8 stronicowym raporcie o MLM, gdzie również wspomina się o firmie „A” w bardzo korzystnym świetle, jako o pionierze przecierającym prawne szlaki. Autor raportu podając konkretne liczby pisze o 750.000 Polakow zajmujących się branżą MLM, niektórzy z nich czerpią nawet dochody 100.000 zł miesięcznie.

Wali to w łeb „Witajcie w życiu” z takim hukiem ze aż boli ! Ośmiesza i kompletnie pozbawia sensu i logiki ten film, a tym bardziej przyjmowania za właściwe przedstawione tam fakty. Panie Dederko i spółka – branża MLM dzisiaj nie liczy sobie 80.000 Polaków tak jak w 1997.

Ta branża to prawie milion ludzi w Polsce. Przestańcie się ośmieszać !!!

Poniżej wypowiedź Rzecznika Prasowego Amway Polska

Kryteria dobrego MLM cz. 3

MLM, z tego co mi wiadomo, zaczął się w latach 40-stych ubiegłego wieku od firmy California Vitamins, która to firma nawiązując współpracę z Meninger & Caselberry, zaczęła jako pierwsza coś na ksztalt MLM. M&C dała (czy może sprzedała) pomysł, zwany Viral Marketing – wirusowy marketing, rozchodzący się z ust do ust, błyskawicznie, niemalże jak epidemia. Oczywiście, jak to na początku bywa, sposób budowania i system wynagradzania był bardzo prosty. Dziedzina ta jednak zaczęła się bardzo szybko rozwijać, w ciągu następnych 10 lat nabrała gigantycznego rozpędu. Plan marketingowy zakładał od początku wynagradzanie współpracujących przedsiębiorców w ten sposób, by najbardziej aktywni (i efektywni) byli najlepiej wynagradzani. Zatem, od początku rozwoju branży MLM, skupiano się na wynagradzaniu zarówno szerokości organizacji (szerokość: ilość osób rekomendowanych osobiście), jak i głębokości organizacji (głębokość: ilość pokoleń jakie budujemy, czyli ile osób jedna pod drugą jesteśmy w stanie zarekomendować). Niezmiennym prawidłem MLM jest to, że szerokość organizacji ma dawać wielkość dochodu z niej czerpanego, głębokość zaś ma dawać stabilność tego dochodu. Taki stan rzeczy w MLM-ach trwał jakiś czas, zaryzykowałbym stwierdzenie, że do około lat 90-tych. Kiedy branża MLM naprawdę stała się popularna, znalazły się tu firmy, które zwietrzyły niezły zysk dla siebie, kosztem pracy swoich dystrybutorów. Zaczęły powstawać niezłe kombinacje i „modyfikacje” pierwotnych założeń MLM (szerokość – głębokość). I tak oto mamy tylko garstkę firm (ja uważam, że tylko jedna jest taka na świecie), które stosują rzeczywiście rdzenny MLM. Większość multileveli tak naprawdę reprezentuje plan tzw. matrycowy – czyli zakładający pewną szerokość, jaką może współpracownik (dystrybutor, przedsiębiorca) zbudować, oraz pewną głębokość struktury. I tak np. trafiamy na firmę, która w swoim planie marketingowym realizuje plan, iż będziesz miał płacone li tylko za zbudowanych 7 pokoleń wgłąb. Za ósme już nie płacą. Pytanie podstawowe – kto zarabia na 8, 9, 10 itd. pokoleniu. I odpowiedź jest tutaj oczywista – DANA FIRMA MLM !!! Więc, do jasnej cholery, skoro buduję strukturę, to buduję ją po to bym ja zarabiał, a tu okazuje się, że będą mi płacić do założonej z góry cyfry zbudowanego pokolenia, później już nie. Podobnie jest z szerokością. Wiele MLM-ów zakłada, że wolno mi budować 3 organizacje, kiedy uda mi się zarekomendować czwartą, nikt już mi za to nie zapłaci. Zatem plan matrycowy nie jest żadnym MLM-em, bowiem w prawdziwym MLM-ie można budować nieskończoną szerokość i nieskończoną głębokość. Jakie liczby zbudować się da, jest to tylko zależne od umiejętności danego przedsiębiorcy (dystrybutora). Znam przypadki, gdzie najlepszym udało się zbudować 150-200 pokoleń w dół , w jednej organizacji. To jest prawdziwa stabilna struktura, nie jakieś barachło które mówi, że z nimi da się osiągnąć sukces, chwali się, że jacy oni to nie są, mają wspaniałe produkty, a ograniczają ludzi do planu matrycowego i kradną czyjąś pracę od któregoś pokolenia w głąb lub od określonej szerokości. Niestety, większość MLM-ów działa na zasadzie planu matrycowego, należy się ich wystrzegać jak ognia i nie słuchać pieprzenia ich liderów tylko zasięgnąć rzetelnych informacji.

Kryteria dobrego MLM cz. 2

3.Działalność (legalna i zarejestrowana !) w wielu krajach. Czasy w których obecnie żyjemy są diametralnie inne od lat 90-tych, kiedy to po upadku poprzedniego ustroju (niektórzy za nim tęsknią-FUCK !), przeżywaliśmy rozkwit i zalanie rynku ofertami MLM. Sam pamiętam,kiedy zaczynając swoją przygodę z MLM (dzisiaj przygoda przerodziła się w jedyną realną (powtarzam-realną !) szansę, dostałem od jednego z moich uplines wzór (marnej jakości kserokopię) listu, który można włożyć w kopertę i wysłać do kogoś ze znajomych za granicą. List ów miał służyć nawiązaniu pierwszego kontaktu. Czego doświadczamy dzisiaj ? Dzisiaj piszemy sms, maile i rozmawiamy przez skype. Telefonia komórkowa jest powszechna od, powiedzmy 15 lat i jakieś jeszcze 2 lata wstecz, ze zdziwieniem spoglądaliśmy na kogoś kto nie ma komórki. Dzisiaj, po pierwsze, ze zdziwieniem spoglądamy na kogoś kto jeszcze podaje swój numer domowy stacjonarny (dużo domostw z nich po prostu rezygnuje), po drugie – już zaczynamy patrzeć ze zdziwieniem na człowieka, który nie posługuje się skype, GG, lub innym komunikatorem. Komunikacja stała się powszechna, bez granic i …. uwaga ! darmowa. Pamiętam, kilka lat wstecz, czytając jakieś komputerowe pismo, pisali o tym, że będziemy za darmo dzwonić.Trudno było uwierzyć – a jednak. Dzisiaj telefon nie tylko służy do dzwonienia i smsowania, lecz także do odbierania maili i odpowiadania na nie. Zatem, przytoczę nieskromnie swój przykład, szczególnie budując biznes w kilku krajach, możemy wykorzystywać maile do darmowej komunikacji, posługując się nimi przez telefony komórkowe. Mało tego. Wiadomym jest, że żadnego MLM nie da si zbudować tylko przez internet. Jak mawiał Michael Dell – biznes przyszłości musi mieć Content, Commerce i Community. Ten Community to nic innego jak kontakt z żywym człowiekiem, wszystkie aspekty przebywania z kimś w tym samym miejscu i czasie. Zatem, budując w kilku, kilkunastu krajach nadchodzi moment, gdy zachodzi potrzeba spotkania sie ze swoją drużyną. I co mamy, czego jeszcze 10 lat wstecz nie było ? Tanie linie lotnicze. Innym tematem jest jakość świadczonych przez takich przewoźników usług. Jednak z punktu widzenia swobody budowy MLM, jesteśmy w naprawdę najkorzystniejszym momencie w historii – wsiadasz w samolot i lecisz do swojej grupy po całej Europie za niewielki koszt. Motywacją natomiast jest by latać lepszymi, nie „tanimi” liniami, poprzez osiągnięcie wysokiego poziomu w biznesie by można było zapłacić za lepszy komfort latania.

Firma, która jest dobrym MLM, będzie zatem stwarzać możliwości rozpoczęcia działalności w każdym cywilizowanym miejscu na świecie. Będzie mieć zarejestrowaną działalność handlową. W tym miejscu mogę znowu przytoczyć przykład złożonej mi onegdaj propozycji współpracy z firmą handlującą tzw „soczkami”, czyli jeden preparat na wszystko (bzdura, kłamstwo i oszustwo – nazwa firmy składa się z 2 wyrazów), gdzie próbujący mnie zarekomendować twierdził, iż mogę zarejestrować się w jednym kraju i móc prowadzić biznes gdzie się tylko da. Nadmieniam tutaj, że wgłębiwszy się w szczegóły, oferta tamta nie funkcjonowała na zasadzie tzw Skonsolidowanej Lini Rekomendacji, tylko na zasadzie-podpisz umowę, pij codziennie cudowny soczek i buduj biznes nie martwiąc się o to czy masz się rejestrować czy nie. Aby firma MLM byla dobra i stwarzała możliwości działania na polu przynajmniej Europy, krytycznym jest by spełniała formalne warunki działania na wielu rynkach.
To be continued …