Odc. #158: Media. Jak filtrować informacje? [15 minut podcast]

źródło: Flickr, user: Tasha Lutek
źródło: Flickr, user: Tasha Lutek



Media nurtu głównego. Media alternatywne. Opinia środowiska. Ocena znajomych. Komu wierzyć?

Dzisiejsza nasza piętnastominutowa pogawędka to inspiracja Piotra i jego pewnej, niedawnej sytuacji zawodowej. Był stroną sporu, sytuację zna od podszewki. Pewien program TV przedstawił stan rzeczy w odmiennym świetle niźli było rzeczywiście.

Odnieśmy kontekst do uprawiania przedsiębiorczości w modelu wielopoziomowego marketingu. Media niekiedy coś palną, znajomi wiedzą jeszcze więcej niż media. Komu dać wiarę? Jak przefiltrować informacje aby wyrobić swoje zdanie? Posłuchaj jak my do tego podchodzimy.

W odcinku udział wzięli:
– Wojciech Stępkowski – twitter: @stepkowski
– Piotr Mitura – twitter: @piotrekmitura

Zapraszamy do posłuchania (czas: 00:14:56) Komentarze mile widziane, wręcz pożądane.
Stay tuned !

Subskrybuj w iTunes |  Subskrybuj 15 min. w RSS | Download

(Gdyby nie uruchomił się player poniżej odśwież stronę, albo zrestartuj przeglądarkę. Gdyby to nie pomogło – ściągnij podcast na dysk i słuchaj w jakości Hi – Fi)

Mix i Mastering: Wojciech Stępkowski

Wilanowskie Pokoje Gościnne na Rumianej. Traumę przeżyłem i bałem się otrucia mej osoby. Serio. Nie polecam tam nocować!

wilanowskie_pokoje_goscinne_rumiana_budynek_nie_polecam



Jak to w życiu bywa – #takasytuacja. Konferencja biznesowa Yager Group w czerwcu 2015. Równocześnie mecz reprezentacji Polski. Polska – Gruzja. Wygraliśmy. Ten mecz jednak spowodował nienaturalne oblężenie hoteli w Stolicy. Zawsze gdy zbliża się konferencja w Warszawie wystarczy zadzwonić tydzień wcześniej do Hotelu Atos i miejsce jest. Pokój znaczy ze śniadaniem włącznie. Nie tym razem. Tym razem wszystkie pokoje zajęte dlatego gugluję: noclegi Warszawa. Jest, wyskoczyło!: Pokoje Gościnne Wilanów, ulica Rumiana. Brzmi zachęcająco, bierzemy. Ze śniadaniem 3 łóżka. Telefoniczna rezerwacja. Pani z recepcji prosi o telefon w piątek by potwierdzić nasz przyjazd w sobotę późnym wieczorem. Wszystko załatwione.

Wszędzie piach – Wilanowskie Pokoje Gościnne na Rumianej odsłona pierwsza

Po konferencji przyjeżdżamy. Piotr na swoim blogu napisał. Opiszę i ja #takasytuacja, bo może to kogoś uratuje przed noclegiem w tym miejscu. W Wilanowskich Pokojach Gościnnych, które już od bramy z gościnnością nie mają nic wspólnego. Podjeżdżamy pod dom i parkujemy przy ogrodzeniu. Jest około 23:00. Ciemno. Dlaczego tutaj tak ciemno?! Ulica oświetlona, a na terenie posesji ciemnica, latających nietoperzy tylko brakuje. W garniturach jesteśmy i niespodzianka. Piach. Przeszedłszy przez furtkę zapadam się w piach! Kostki brukowej nie ma, asfaltu nie ma, płytek chodnikowych tyż nie. Piach. Słabo w garniturze i butach wyjściowych po piachu brodzić.

Recepcja przez szparę z uchylonych drzwi – Wilanowskie Pokoje Gościnne na Rumianej odsłona druga

Piach pokonany. Kurwa! Gdzie tu wejście jest?! Darek przerywa milczenie. Tutaj! Chodźcie. Jesteśmy na klatce schodowej. Idziemy. Jedno piętro. Drugie. Gdzie się zameldować i wziąć klucz do pokoju? Hmm. Schodzimy piętro niżej. Aaaa to tutaj. Jest dzwonek. Dzwonimy. Otwiera pani w wieku średnim. Mówimy co my za jedni są. Dostaliśmy klucz do lokum. Przez szparę uchylonych drzwi pani podała. Czy tożsamość gości sprawdzała, o dowód osobisty pytała? Skąd! A co ją obchodzi kto u niej nocuje. Komunikat w naszą stronę jeden skierowany: „uregulować płatność teraz”. Paragon fiskalny? Faktura? Zapomnij!

Coś było wyjaśniane, że dostaniemy „ósemkę” bo mieliśmy mieć „dwójkę” ale w „ósemce” będzie łazienka w pokoju. W „dwójce” nie ma. Jest na korytarzu. Ooops! [numery mogą być pomylone. Zrozum. Stres. Nie pamiętam dokładnie.]

Nikotyna ocieka ze ścian – Wilanowskie Pokoje Gościnne na Rumianej odsłona trzecia

Idziemy do ósemki. Ja, Piotr i Darek znaczy. Konferencyjna wyprawa chce położyć się spać bo zmęczeni jesteśmy. Wchodzimy do ósemki. Fuckin Shit! Ale fajami wali! Czy ktoś tu wietrzył przez ostatnie 5 lat? Faak! Przyznam szczerze, że paliłem dużo kiedyś. Darek i Piotr też. Ale tak przesiąkniętego nikotyną pomieszczenia to w życiu moim 40-letnim nie widziałem. Dosłownie i w przenośni nikotyna ociekała ze ścian niczym rozgrzany lepik na dachu. Można by było ten alkaloid wyżymać z firanek i ładować prosto do elektronicznego papierosa.

Hotelowe śniadanie na półpiętrze – Wilanowskie Pokoje Gościnne na Rumianej odsłona czwarta

Podczas „meldunku hotelowego”, przez szparę od drzwi oczywiście nieśmiało zapytałem o której możemy zjeść zamówione śniadanie. Pani oznajmiła, że od 7.00. Godzinę podać dokładną trzeba i pani zrobi: kiełbaski na gorąco albo jajecznicę. Zostawi na półpiętrze. Na! Niech żre. „Co tak kręci tym talerzem?! Odkręci zara.” – cytat z „Misia” sam się nasuwa. Aha – śniadanie = dyszka do rachunku. A jak. Luksus kosztuje. Jajecznica albo kiełbaski na gorąco.

Alkohol w krwiobieg celem zaśnięcia. A jak nas tym śniadaniem otrują?! – Wilanowskie Pokoje Gościnne na Rumianej odsłona piąta

Po wejściu do pokoju. Ja do Piotra, Piotr do mnie: idziemy po piwo, bo inaczej tutaj się nie da. Powietrza chcemy świeżego. Jak spać w tej nikotynowej pułapce? Darek został, piwa pić nie chce. Idziemy do sklepu we dwóch i nagle po drodze myśl. Czarny humor znaczy: Darek został. A jak przyjdziemy i on będzie w szafie zamordowany?! Typy jakieś lumpowate się kręciły jak wychodziliśmy. Ty, Piotr mówię: może tego śniadania to nie będziemy jeść bo nam dwutygodniowe kiełbaski dadzą, albo jaja śmierdzące! Ok. Zapadła decyzja. rezygnujemy ze śniadania, a jak po dyszce nie będą chcieli zwrócić to już odpowiednie organa poinformujemy. Całe szczęście rano bez problemu zwrócili. Uff. Nie trzeba było jeść na półpiętrze i Darek żyw był jakeśmy z browarami wrócili.

Jaja zgniłe w rurach były. Smród jaj znaczy – Wilanowskie Pokoje Gościnne na Rumianej odsłona szósta

Nikotyna ze ścian. Piwo się pije to sikać się chce. Idę do toalety. O cholera! Ale tu z rur jajami zgniłymi jedzie! Smród taki, że jakby to powiedzieć: puścisz bąka to gazy twoje za odświeżacz powietrza mogą robić. Znaczy pachną przyjemniej niż z rur wyziew. Powiesz – ok, smród własny pachnie jego właścicielowi. Nie w tym przypadku. Tutaj gazy kolegi też przyjemność sprawiają na nozdżach. Bo smród z tych rur to okropieństwo straszliwe. #takasytuacja.

Społecznościowy komentarz rozjaśnia wszystko – Wilanowskie Pokoje Gościnne na Rumianej odsłona siódma

Piwo wypiliśmy. Ja dwie sztuki. Piotr cztery bo nozdża ma czułe bardziej. Trzeba resztkami sił sprawdzić co na fejsbuku słychać. Piotr publikuje, że nie poleca Wilanowskich Pokojów Gościnnych na Rumianej. Kilka minut później odpowiedź jednego z jego znajomych na jego post. Nie trzeba komentarza.

wilanowskie_pokoje_goscinne_rumiana_komentarz

Nie polecam tego miejsca. Nie wiem – wróć do domu na noc. Śpij w samochodzie. Na dworcu. W hotelu za 600zł. Byle nie na Rumianej w Wilanowskich Pokojach Gościnnych. Unikaj jak ognia tej speluny!

Odc.9: Jesteś zwyciężcą ! Albo jesteś Yeti, albo Wielką Stopą (*niepotrzebne skreślić) [MLM Podcast]

źródło: Flickr
źródło: Flickr
Tak się dzieje, że branża mlm bardzo jest czuła na wszelkiego rodzaju anomalie i traci w mig słupki poparcia społecznego. Ja rozumiem i popieram działanie osób, które dopiero co do wielopoziomowego marketingu dołączyły i na tzw „dziewiczym entuzjazmie” startują swoje przedsięwzięcie.

Tylko …
Czytaj dalej Odc.9: Jesteś zwyciężcą ! Albo jesteś Yeti, albo Wielką Stopą (*niepotrzebne skreślić) [MLM Podcast]

Gdy logika emocji przeczy.

Chcesz zrozumieć te wszystkie NIE, które otrzymujesz raz po razie budując biznes w oparciu o model MLM ? Chcesz dowiedzieć się jak NIE przekuć w TAK ? Czytaj dalej …

„W planie marketingowym Amway, biorąc pod uwagę jego logikę i prostotę, nie można znaleźć ani jednego punktu, gdzie można by się do czegoś przyczepić, coś zarzucić. Jest on po prostu logiczny: kupujesz produkty, które i tak kupować musisz i dzielisz się informacją o tym z innymi. Ot cały biznes. Jednak, gdy weźmiemy pod uwagę aspekt emocjonalny, zaczynają się schody” – Grzegorz Mankiewicz

Skąd się biorą tak silne emocje ?

Emocje doskonale tłumaczy Kwadrant Przepływu Pieniędzy Roberta Kiyosaki. Właściwie może nie sam diagram, a jego dogłębne zrozumienie. Jest strona lewa i strona prawa. Obydwie różnią się diametralnie odnośnie sposobu percepcji rzeczywistości przez ludzi, którzy się w poszczególnych polach kwadrantu znajdują. Po stronie lewej są Ci, którzy kierują się maksymą „wszystko tymi rękami”, prawa strona gromadzi ludzi, którzy myślą zgoła inaczej: Twój biznes i Twoje życie są tak dobre, jak ludzie i pieniądze, które dla Ciebie pracują.

To w jakim kwadrancie dana grupa się znajduje, determinuje odpowiednie emocje i postawy, które są manifestowane. Konflikt powstaje wtedy, gdy spotykają się osoby z odmiennych kwadrantów. Dla przykładu, wyobraź sobie, że jesteś pracownikiem etatowym, czyli w kwadrancie „P” i spotykasz się z inwestorem dużego kalibru, który od wielu lat jest w kwadrancie „I”. Ów inwestor cieszy się niezliczoną ilością wolności wyboru, którego może dokonywać każdego dnia, a Ty … namawiasz go by znalazł sobie posadę, bo etat jest bezpieczny i nie trzeba podejmować codziennie ryzyka, tak, jak to robią inwestorzy.

Niedorzeczne, prawda ? Inwestor spojrzy z politowaniem, uśmiechnie się i da jasno do zrozumienia, że nie masz racji. Nie masz racji w jego przypadku, nie w Twoim.

Jak poradzić sobie z silnymi emocjami?

Podobnie, rozwijając swoją firmę w oparciu i przy wykorzystaniu modelu wielopoziomowego marketingu, trudno jest gdy ktoś, kto od wielu lat utkwił w kwadrancie „P”, ma nagle zacząć myśleć jak przedsiębiorca. Nie wymagaj tego od początku. Zadaniem moim, kiedy rozmawiam na temat możliwości jakie może dla nas obu nieść współpraca, jest pokazać te korzyści i bacznie obserwować. Obserwować reakcję mojego interlokutora. Kiedy wykazuje zainteresowanie, zadaje pytania, widać, że chce poznać zagadnienie – brniemy dalej. Umawiam następne spotkanie, wprowadzam w szeregi naszego stowarzyszenia, zapoznaję z całym zespołem i wprowadzam informacje w czyn – DZIAŁAM.

Kiedy jednak rozmówca mój ma postawę ignoranta, kiedy kieruje się emocjami – „ciotka Kryśka powiedziała to i tamto, kolega z pracy powiedział siamto, wyguglałem sobie i zobacz co ludzie piszą na ten temat” – wtedy nic innego mi nie pozostaje jak powiedzieć: następny proszę !

Ciotka Kryśka mówi tak, bo pieluchy Ci może zmieniała i nie jesteś dla niej żadnym autorytetem. Kolega z pracy pracuje z Tobą od nastu lat i będzie się źle czuł – tak po prostu nieswojo, jak Tobie się polepszy i może odejdziesz z etatu. Wujek Google kieruje zawsze tam, gdzie piszą najczęściej i jak przeanalizujesz dogłębnie zagadnienie, głupoty o mlm piszą ci co go nie robią, albo ci co im nie wyszło z ich winy. Na dodatek jest to garstka osób, w wielu przypadkach nie podpisujących się swoim prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Takie mądrości dla mnie osobiście są tyle warte ile napisy w kiblu publicznym, nic więcej !

nie polecam

Internet i grupy dyskusyjne

Przychodzi na myśl pewna grupa dyskusyjna na portalu Goldenline, której nazwa brzmi NIE POLECAM!
Jak poczytasz sobie co tam piszą, to, gwarantuję – przestaniesz się czuć bezpiecznie. Naprawdę ! Nie polecają tam … wszystkiego. Autentycznie wszystkiego. Wszystko dookoła jest be ! Sami pokrzywdzeni przez sieci telekomunikacyjne, biura podróży, producenta butów, sprzedawcę quadów … wszystko co dookoła to samo naciąganie i oszukiwanie. Uśmiać się można po pachy, chociaż czytania tych durnot nie polecam za dużo, bo nabawisz się schizofrenii paranoidalnej. Mlm nie polecają także, żeby jasność była.

Jak zatem przekuć NIE w TAK ? Jest maksyma, którą kieruję się dłuższy czas: działalność w mlm jest bardzo ciężka, jeśli skupiasz się na tych co nie chcą. Jeśli ciężar zaangażowania przeniesiesz na tych co chcą, wtedy jest to bardzo przyjemne zajęcie.