Odc. #174: Autonomiczna predykcja. [15 minut podcast]

Były prezes GM ogłasza koniec ery samochodów. „Będziemy mieli 5 lat na oddanie ich na złom”

Mocne stwierdzenie. Czy bardzo dalekie od prawdy? 5 lat to może zbyt szybko, ale na pewno to kiedyś nastąpi. Jak twierdzi Lutz: „Większość tych ustandaryzowanych pojazdów będzie własnością Uberów, Lyftów, i Bóg wie jakich firm, które pojawią się na rynku w przyszłości” – uważa Lutz.

„Tych pojazdów nie będą prowadzić ludzie, bo za 15 – najpóźniej za 20 lat – auta prowadzone przez ludzi zostaną prawnie przegonione z autostrad. Punkt krytyczny zostanie osiągnięty, gdy 20-30 proc. pojazdów będzie w pełni autonomicznych. Państwa spojrzą na statystyki wypadków i zorientują się, że ludzie powodują 99, 9 proc. z nich.”

Wojtek nie byłby sobą, gdyby nie namówił Piotra do dyskusji na ten temat.
TUTAJ znajdziesz wspominany w audycji artykuł.
Gdyby kiedyś artykuł zniknął z sieci to jest na pewno TUTAJ

W odcinku udział wzięli:
– Wojciech Stępkowski – twitter: @stepkowski
– Piotr Mitura – twitter: @piotrekmitura

Zapraszamy do posłuchania (czas: 00:15:48) Komentarze mile widziane, wręcz pożądane.
Stay tuned !

Subskrybuj w iTunes |  Subskrybuj 15 min. w RSS | Download

(Gdyby nie uruchomił się player poniżej odśwież stronę, albo zrestartuj przeglądarkę. Gdyby to nie pomogło – ściągnij podcast na dysk i słuchaj w jakości Hi – Fi)

Uwaga drastyczne! 30.000 dni i koniec. No może prawie koniec.

30thou
Czy 30.000 zł to dużo pieniędzy? A 30.000 euro? Albo 30.000 dolarów?

Ty odpowiesz, że to dużo pieniędzy, ten gość obok powie – nie dużo. Jeszcze inny powie – 30.000? Tyle to moja żona wydaje na przysłowiowe waciki.

A 30.000 dni to dużo? 82 lata. Szmat czasu. 10.000 dni to 27 lat i prawdopodobnie niemal połowa osób, które to teraz czytają ma już za sobą przeżytych 10.000 dni, średnio stanowiących jedną z trzech części całego życia. Zatem, 30.000 dni czy jak kto woli 82 lata to już jest starość. Aczkolwiek w XXI wieku szeroko pojęta higiena życia ludzi poszła o wiele do przodu, to jednak wiek 82 lata można nazwać wiekiem sędziwym. Czyli takim, gdzie już prawdopodobnie iści się powiedzenie „jak coś boli i strzyka to dobrze, bo znaczy, że jeszcze żyję”.

Warte refleksji, prawda?

Dlatego zapytam: czy nie byłoby dobrym rozwiązaniem policzyć teraz ile lat przeżyłeś? Zaraz po tym – czy nie właściwe byłoby podjęcie decyzji: korzystam z każdego dnia na maksimum. Ustalam priorytety i daję z siebie maksimum w każdym aspekcie mojego życia. W relacji z rodziną, znajomymi – MAX. W sporcie – MAX, nawet tym uprawianym amatorsko dla zdrowia i kondycji. W mojej profesji zarobkowej – MAX, nawet jeśli nie jest to własna działalność tylko praca na etacie. W sferze duchowej – MAX, nawet jak do tej pory nie pracowałem nad tą płaszczyzną życia. Daję z siebie MAX! Bo 30.000 dni minie szybciej niż się wydaje.

Wszak na Facebooku średnio spędzasz około 30 minut dziennie co daje 7 dni rocznie, a na oglądaniu telewizji 4 godziny co dzień – co da 60 dni co rok. Ten czas można spędzić bardziej pożytecznie, nie sądzisz?

Odc. #170: Stań na starcie! [15 minut podcast]

stan_na_starcie

Ile razy, kiedy miałeś podjąć wyzwanie zrobienia czegoś nowego, zastanawiałeś się czy wogóle próbować? Jak często ulegasz pokusie zostania w swojej strefie komfortu i niepodejmowania nowego wyzwania? Czy kiedykolwiek, kiedy nieuzasadniony strach wygrał, doświadczyłeś poczucia żalu i frustracji z powodu nie spróbowania wykonania czegoś?

Miałem tak ostatnio podczas zawodów sportowych, ale całe szczęście ciekawość przeżycia nowego doświadczenia wzięła górę. I wiesz co? To doświadczenie można ekstrapolować na inne obszary życia, co jest fantastyczne. Posłuchaj!

W odcinku udział wzięli:
– Wojciech Stępkowski – twitter: @stepkowski
– Piotr Mitura – twitter: @piotrekmitura

Zapraszamy do posłuchania (czas: 00:15:48) Komentarze mile widziane, wręcz pożądane.
Stay tuned !

Subskrybuj w iTunes |  Subskrybuj 15 min. w RSS | Download

(Gdyby nie uruchomił się player poniżej odśwież stronę, albo zrestartuj przeglądarkę. Gdyby to nie pomogło – ściągnij podcast na dysk i słuchaj w jakości Hi – Fi)

Odc. #167: Wrota zatrzasnęły się z hukiem! [15 minut podcast]

commitment

Jakiś czas temu pisałem jak przygotować się do zawodów typu ultramaraton rowerowy. Podawałem moje patenty na przystosowanie do tego typu imprezy, co w rezultacie poskutkowało zajęciem miejsca w połowie stawki na dystansie 285 km. Jednak w tamtym opisie nie wspomniałem o jednym.

W najnowszym odcinku naszej audycji „15 minut” ujawniam co tak naprawdę zadecydowało o tym, że wystartowałem. Było o włos od rezygnacji. Dobrego odsłuchu!

W odcinku udział wzięli:
– Wojciech Stępkowski – twitter: @stepkowski
– Piotr Mitura – twitter: @piotrekmitura

Zapraszamy do posłuchania (czas: 00:14:17) Komentarze mile widziane, wręcz pożądane.
Stay tuned !

Subskrybuj w iTunes |  Subskrybuj 15 min. w RSS | Download

(Gdyby nie uruchomił się player poniżej odśwież stronę, albo zrestartuj przeglądarkę. Gdyby to nie pomogło – ściągnij podcast na dysk i słuchaj w jakości Hi – Fi)

Jak przejechać rowerem szosowym jednorazowo dystans 200-300 km? Jak przygotować się do jazdy w ultramaratonie rowerowym?

PW_01
„Kiedy marzenie jest wystarczająco silne, fakty nie mają znaczenia” – Dexter Yager

30 kwietnia 2016 roku, ultramaraton „Piękny Wschód”. Do przejechania rowerem do wyboru dwa dystanse: 285 km i 512 km. Wyzwanie, któremu sprostałem i które okazało się niezłą lekcją życia. Pokonane 285 km i około 1100 m sumy przewyższeń (suma jazdy pionowo w górę), dzięki którym potwierdziła się w praktyce zasada z motta powyżej – okoliczności nie mają znaczenia!

Pomysł wzięcia udziału w ultramaratonie zrodził się około października 2015 roku, kiedy dowiedziałem się, że taka impreza będzie miała miejsce. Pierwsza myśl – to jest szalone, druga myśl – dlaczego by nie spróbować?! Nie miałem do tej pory problemu z przejechaniem 135 km rowerem górskim (13,5 kg wagi) to nie powinienem mieć problemu z pokonaniem większej ilości kilometrów jadąc na lekkim rowerze szosowym o wadze 9,2 kg. Takie myśli kołatały się w mojej głowie zaraz po podjęciu decyzji o starcie.

PW_04

Chwilę później rejestracja, opłata startowa i jestem na liście uczestników. Na wiosnę 2016 roku zacząłem przygotowania. Trenując, na 2 tygodnie przed startem, pokonałem trasę 175 km, z około 900 metrów sumy przewyższeń ze średnią prędkością 28,8 km/h. Wynik zadowalający i dający nadzieję na bezproblemowe pokonanie trasy o około 100 km dłuższej z podobnym ukształtowaniem terenu. Cały czas jednak gdzieś kołatała się myśl – co się będzie działo z moim organizmem, jak on zareaguje po przekroczeniu 200 km? Nie wiem do tej pory dlaczego 200 km było dla mnie taką magiczną liczbą, ale było. Nie mogłem się tej obsesji pozbyć. Okazało się, że nic się specjalnego nie działo, nie było niespodzianek.

Totalna obsesja zaczęła się na 3 dni przed startem gdy zacząłem śledzić prognozy pogody. Mając świadomość, że na 3 doby wprzód trafność pogodynki jest raczej zbliżona do wróżenia z fusów, przeglądałem jednak gorączkowo naraz trzy różne portale pogodowe, kilka razy dziennie. Im bliżej daty startu tym bardziej okazywał się prawdziwy wariant najgorszy! Dzień przed startem, w piątek pogoda idealna: przejściowe zachmurzenie, temperatura w okolicach +13 stopni, bez opadów i z umiarkowanym wiatrem. Dzień po starcie, w niedzielę – podobnie. Klątwa faraona wisiała nad dniem startu: załamanie pogody, deszcz, temperatura około +5 stopni i zimny, czasem silny wiatr.

PW_03

Jakież ja katusze mentalne przeżywałem! Jak się ubrać?!
– Czy założyć do jazdy ubrania nieprzemakalne czy zwykłe?
– Czy decydować się na jazdę w butach SPD-SL, szosowych, bardziej dostosowanych do długotrwałej jazdy rowerem szosowym ale chłodniejszych?
– Czy może jechać w butach SPD, do jazdy górskiej, bardziej dostosowanych do jazdy terenowej MTB ale cieplejszych?
– Czy założyć kurtkę typu wiatrówka z rękawami?
– Czy darować sobie wiatrówkę i założyć koszulkę sportową z dokładanymi rękawkami, bluzę rowerową i na to kamizelkę techniczną ze strefami oddychania?

CZY PO MARATONIE NIE UDAĆ SIĘ DO PSYCHIATRY NA DOKŁADNE PRZEBADANIE?!

Okazuje się, że te rozterki były kompletnie zbędne. Ultramaraton przejechany, miejsce 14 na 35 uczestników, czyli w pierwszej połowie. Jak dla mnie całkiem nieźle jak na pierwszy raz. Na pewno chcę więcej! Dlatego zamierzam się na ultramaraton „Kościuszko” we wrześniu 2016. Dystans około 350 km.

Poniżej moje sugestie odnośnie przygotowania do takiego startu. Oczywiście, są to sugestie. Należy bezwzględnie mieć na uwadze swoje indywidualne uwarunkowania jak też poznać swój organizm na tyle by na trasie nie zaskoczył nie przewidzianą reakcją.

Przygotowanie kondycyjne:
– Być zdolnym w każdej chwili przejechać dystans 100 km bez żadnego przygotowania z prędkością średnią minimum 25 km/h i średnią kadencją 85-95 rpm. Po prostu wstajesz rano, jesz śniadanie i jedziesz 100 km. Wracasz do domu i jesz obiad. Jesteś zdolny po krótkim wypoczynku zrobić (załatwić) jeszcze coś do końca dnia.
– Być zdolnym w każdej chwili przejechać dystans 30-40 km, solidnym tempem, z prędkością średnią 28-31 km/h. Trasa ultramaratonu jest zazwyczaj ułożona w ten sposób, że zaliczysz około (jak nie grubo ponad) 1.000 m przewyższeń. To są solidne interwały i twój układ krążenia musi być przyzwyczajony i nauczony znosić przez dłuższy czas wysokie tętno oraz, po ustąpieniu dużego obciążenia, to tętno właściwie regulować.
– Minimum jeden raz przejechać około 3/4 zamierzonego dystansu. Traktować dystans wyścigu jako wyzwanie, kolejny rekord życiowy do zdobycia.
– Wiedzieć jak zabezpieczyć skórę tyłka przed obtarciami i odparzeniami.
– Doskonale znać swój organizm w przedmiocie reakcji na zmienne warunki atmosferyczne.
– Umieć jeździć w grupie. Będziesz większość czasu, jak nie cały maraton, jechać w peletonie z innymi zawodnikami. Musisz znać kolarski język komunikacji podczas jazdy w grupie. Nie ma tutaj żadnej filozofii, to jest kilka gestów do nauczenia. Jazda na kole to świetna zabawa, jednak musisz być czujny i perfekcyjnie szybko odczytywać sygnały innych. Sam też musisz sprawnie komunikować grupie. Dzięki temu będziesz w stanie przejechać wiele kilometrów w świetnej atmosferze peletonu bez niebezpiecznych sytuacji. Pamiętaj aby nie siedzieć na kole za długo i samemu dawać zmiany dostatecznie często. Kiedy jedzie zgrany zespół jazda jest świetna!
– Zadbać o właściwą suplementację ustroju, w szczególności dobre zapasy magnezu (Mg) w organizmie. Musisz wiedzieć, że długotrwały wysiłek skutecznie pozbawia mięśnie tego pierwiastka. Kiedy nie będziesz mieć go dostatecznie dużo dostaniesz skurczy mięśniowych i jazda z przyjemnej stanie się katorgą. Pamiętaj, o właściwy poziom magnezu musisz zadbać na wiele tygodni przed wyścigiem. Spożywanie tego pierwiastka podczas jazdy mija się z celem i nic nie daje!

Ubiór. Warunki pogodowe: temperatura +5 stopni, pierwsze 4 godziny jazdy w deszczu, wiatr umiarkowany do silnego (zimny), zachmurzenie całkowite przez cały czas.
– Czapeczka z wind stopperem pod kask zakrywająca uszy, w plecaku bandana gdyby się zrobiło za gorąco.
– Koszulka kolarska z dokładanymi rękawkami, jesienna bluza kolarska z lekkim ociepleniem, kamizelka kolarska (Decathlon) ze strefami oddychania (klatka piersiowa nie przewiewna, plecy z siatką przewiewne)
– Spodenki kolarskie na szelkach z wkładką, na spodenki nałożone długie getry do biegania bez wkładki.
– Skarpety sportowe frottee, buty SPD do MTB (cieplejsze od SPD-SL), na buty ochraniacze neoprenowe (Decathlon)
– Rękawiczki FOX z długimi palcami, w plecaku rękawiczki bez palców gdyby zrobiło się za gorąco
– Okulary kolarskie z bezbarwnymi szkłami.
Trafny był wybór nie zakładania odzieży przeciwdeszczowej. Przy tak długim czasie jazdy w deszczu tego typu ubranie i tak przemoknie w jakimś stopniu. Ubrania przeciwdeszczowe słabo przepuszczają (albo wcale) wilgoć na zewnątrz i po prostu bym się w niej gotował. Kiedy deszcz przestał padać moje ubranie dość szybko wyschło pod wpływem owiewającego wiatru. Jednocześnie termika odzieży sportowej jest na tyle doskonała, że wiatr nie wyziębia zbyt mocno organizmu.

Plecak GRIVEL przeznaczony do biegów górskich (świetny, naprawdę warto zainwestować!). W plecaku:
– Dwie zapasowe dętki, pompka, szybkie łatki samoprzylepne, skuwacz do łańcucha, spinka do łańcucha, oświetlenie do roweru, łyżki do ściągania opon, komplet kluczy imbusowych, końcówka do kompresora nakręcana na zawór PRESTA.
– Kilkanaście batonów różnego rodzaju: musli, białkowe, energetyczne z kofeiną i guaraną. 3 żele dla sportowców (SIS): z elektrolitami, z kofeiną i wysokocukrowy. Dwa musy owocowe. Dwie torebeczki z napojem izotonicznym w proszku do szybkiego wsypania do bidonu z wodą.

Podczas jazdy:
– Regularne picie na przemian izotonika i zwykłej wody.
– Szybkie przekąski na punktach kontrolnych.
– Co godzinę podczas jazdy zjedzenie batonika albo żelu.
– Utrzymywanie kadencji na możliwie stałym poziomie – 90 rpm.
– Równomierne, nie agresywne atakowanie podjazdów.
– Częsta zmiana chwytu kierownicy.
– Możliwie krótkie postoje na punktach kontrolnych, chodzi o to by – potocznie mówiąc „nie stygnąć”.

W głowie: wizja przekraczania linii mety i dobry humor!

Polecam każdemu spróbowania własnych sił w takiej imprezie. Satysfakcja z osiągnięcia niesamowita. Będziesz chcieć więcej, gwarantuję!

PW_02